Daruję sobie wstęp. Wstęp jest jak sama nazwa wskazuje rozpoczęciem, a z reguły jeśli się coś rozpoczyna, następnie trzeba to zakończyć. Nie gustuję w zakończeniach, z trudem radzę sobie w życiu z wszystkimi rzeczami, które nie są wieczne, które przemijają za szybko. Nie chcę żeby i tym razem tak się skończyło, zacznę więc tak po prostu, od razu.
Uwielbiam czytać, teraz jestem i na wieki wieków będę niewolnikiem liter. Szczerze mówiąc, ta trwająca już od prawie ośmiu lat niewola wyrządziła mi krzywdę maltretując mój wzrok, ale taką zbrodnię jestem w stanie wybaczyć. Ważna jest chęć, pragnienie samo w sobie. Pragnienie ucieczki od świata zewnętrznego wgłąb czegoś niezwykłego, wgłąb świata istniejącego tylko w książce. Myślę, że dokładnie tak opisałabym powód, dla którego czytam.
Piszę. Podobno nadaję się na pisarkę, w ciągu ostatnich dwóch lat doceniono mnie kilka razy, sama jednak nie wiem dokąd to wszystko zmierza. Mogę wznieść się na wyżyny, mogę utonąć i zaplątać się w wodorostach, nie wiem. Wiem jedynie, że nie chcę zostać w miejscu, w którym teraz jestem.
Szukam natchnienia, szukam pomysłów, szukam impulsu, który kopnie mnie jak prą w wyrwanym gniazdku i wprawi moje dłonie w ruch. Dlatego rozpoczynam. Nie jest to pierwsze podejście, ale mam nadzieję, że nie ostatnie. Czuję, pragnę tego. Noszę w sobie wszystkie marzenia świata.
H.